czwartek, 5 listopada 2015

Za nami pierwsza długa wyprawa samochodowa (ok. 500 km), chipowanie i przegląd miotu.
Jestem mile zaskoczona maluchami i ich poziomem kultury osobistej - cała podróż bez sprzątania, a wszelkie potrzeby realizowane na łonie natury :) Zosia, jako baczny obserwator przeglądu swoich małych przyjaciół, również była bardzo dzielna - z tego powodu nie mamy żadnych zdjęć... A byłyby naprawdę śmieszne :)



PS: Łódź jak zwykle nie zawiodła i już po, jak siedziałyśmy z małą i szczeniakami pod siedzibą związku spisała nas policja (nie, że wylegitymowała), bo mieliśmy otwarte drzwi w aucie - ja + psy + kombinezon małej + czekanie - wydawało mi się to normalne, że mogę sobie otworzyć drzwi czekając... Ale nie, władza doszła do wniosku, że to może być kradzione auto, bo tu dużo kradną (rejestracja mazowiecka, samochód pełny szczeniaków i podwieszanych zabawek Zosi, wszystko pod związkiem ZKwP...). Męża też prewencyjnie spisali jak przyszedł.













1 komentarz:

  1. Bardzo fajny blog i super post :)
    Bardzo ładny szablon bloga ;)
    A oto mój blog,może wpadniesz? ^ ^

    motekkotka5.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń